Przegląd tekstów
Szukaj na Lubie Pisac
Zdjęcie bukietu Pełnia Lata
Pełnia Lata
125.01 PLN
Menu Autora
Logowanie

STOP WULGARYZMOM

Lubię Pisać 
jest organizatorem akcji:

 
STOPWULGARYZMOM!

Teksty zawierające "twarde" wulgaryzmy, są oznaczane znakiem ostrzegawczym
UWAGA !
WULGARYZMY
 
uwaga_na_wulgaryzmy

STOPwulgaryzmom.pl
 

Statystyka
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj241
mod_vvisit_counterWczoraj2322
mod_vvisit_counterTen tydzień10140
mod_vvisit_counterTydzień temu15626
mod_vvisit_counterten miesiąc22365
mod_vvisit_counterpop. miesiąc114334
mod_vvisit_counterWszystkich1320577

Dziś: 11 Wrz 2010 03:04
w czytelni :

Teraz czytanych artykułów: 63

Wyszukaj w sieci
Przegląd sekcji >> Nowela >> Romea i Julian

PostHeaderIcon Romea i Julian

Jest taka sławna powieść pt. "Romeo i Julia" Wiliama Szekspira. Więc skoro był Romeo i była Julia to czemuż teraz nie miałoby być odwrotnie?

Julian Mascolo był księciem i następcą sułtańskiego tronu. Wyglądem przypomina Davida Bisbala i ma oczy koloru batystu. W zachowaniu oraz w zdolnościach przypominał Skippera z filmu "Pingwiny z Madagaskaru" Julian wiele lat był uczony dobrych manier, był przygotowywany do objęcia rządów po ojcu Rodolphe i uczył się różnych stylów walki. Jednakże po latach znudziło mu się życie w luksusie oraz pod nadzorem innych. Julian miał wtedy 25 lat. Postanowił wyjechać w podróż i poznać trochę świata. Julian podróżował jako zwyczajny mężczyzna ażeby nikt go nie rozpoznał. Wyjechał bez wiedzy rodziców bo gdyby wiedzieli wysłali by dla niego ochronę i znów byłby ubezwłasnowolniony. Podróżował dość długo aż dotarł do Francji. Zwiedzał i poznawał Francje oraz jej atrakcje. Kiedy więc dotarł do Paryża był wręcz oczarowany. Chadzał po mieście i usłyszał piękną melodię graną na gitarze. Szedł przez miasto w kierunku gdzie rozbrzmiewała melodia. To Romea Etienne Lo Verso Pathé, młoda grała na gitarze i śpiewała. Julian usłyszał jej głos aksamitny i gładki jak krem czekoladowy i wręcz dobiegł do miejsca gdzie ona była. Siedziała na ławce i grała na gitarze pogrążona w smutku i rozpaczy. Miała piaskowobląd włosy a jej cera przywodziła na myśl śnieg i róże. Urodą przypominała Michelle Vieth. Była ponętna ale skromna jak na swą ponętność. Julian patrzył na nią dość długo. Potem usiadł obok niej. Romea szybko odsunęła się.

- O co chodzi?
- Ładnie grasz na gitarze. - rzekł po francusku speszony Julian
- Dziękuje. Coś jeszcze?
- Jesteś piękna...

I Julian pocałował Romeę w rękę.

- Jak masz na imię?
- Romea, ale w skrócie mówią mi Roma
- Ja jestem Julian
- Jak u Szekspira... Tylko że ja jestem Romea a ty Julian
- Mam nadzieje że nasza znajomość tak się nie zakończy...

Julian wypowiedział te słowa nie wiedząc że sprowadzi na siebie i na Romeę nieszczęście... Nieszczęście jak z Szekspira...

Julian zapytał :

- Co się stało? Widzę że coś Cię trapi.
- Jestem sama na świecie.
- Jak to? Każdy kogoś ma.
- Ja jestem tu znaną łyżwiarką. Rodzicom zależy na mojej karierze od mojego dzieciństwa.
- Tutaj grając z Lulubellą odreagowuje.
- Nie wiem co powiedzieć... A kto to jest Lulubella?
- Moja suczka i towarzyszka. Dostałam ją od jednego mojego fana... Ona mnie rozumie.
- Ja też nie mam łatwego życia...
- Co to znaczy?
- Nic... Jestem zależny od innych.
- No nic, muszę już iść. Za dwie godziny mam zawody w łyżwiarstwie figurowym. Myślę że jeszcze się spotkamy.
- Oczywiśćie Romeo.
- Phi, Romeo - roześmiała się Romea i odeszła.
- Zaczekaj! Gdzie się spotkamy?
- Tutaj! - usłyszał z daleka głos Romy.
- A zawody?

Jednak ona już nie słyszała. Julian szedł ulicami Paryża rozmyślając. Nie wiedział co ma myśleć o tak zjawiskowej dziewczynie. Zakochał się. Spojrzał na jeden ze słupów ogłoszeniowych i zobaczył zdjęcie Romy. Znał francuski więc wiedział co tam jest napisane

"Romea Etienne Lo Verso Pathé wystąpi dzisiaj z partnerem Maurycym Luberro na IV zawodach ME łyżwiarstwa figurowego na lodzie o godzinie 20 : 00 w wieży Eiffla"

Julian pobiegł od razu aby zarezerwować sobie bilet na wieczór w pierwszym rzędzie. Romea nic o tym nie wiedziała. Julian do 19:30 zdążył zwiedzić jeszcze kawałek Paryża a potem przyjechał taksówką aby obejrzeć występ Romy. Julian wszedł do hali gdzie miały się odbyć zawody i usiadł na wyznaczonym na bilecie miejscu. Kiedy nadeszła godzina 20 rozpoczęły się zawody. Romea i Maurycy byli ósmą parą z kolei. Romea była ubrana w sukienkę w kolorze czerwonego wina. ślizgała się po tafli lodu a jej ruchy były tak zwinne, jej postać tak rozjaśniona jak gdyby płynęła po oceanie ku cytrynowemu zimowemu słońcu. Kiedy zakończyła swój porywający taniec zaczęła czekać w napięciu na wyniki. Po Romie i Maurycym zatańczyło jeszcze 7 par. Później odczytano wyniki. Oczywiście Romea i Maurycy wygrali zawody i za rok mieliby wyjechać do Montrealu. Romea była tak szczęśliwa a jej ciemne oczy były rozświetlone bursztynowymi błyskami. Kiedy zobaczyła Juliana przybiegła do niego trzymając kwiaty w ręku i uścisnęła go mocno.

- Nie spodziewałam się Ciebie Julianie - rzekła.
- A ja się nie spodziewałem że jesteś tak wspaniałą łyżwiarką.
- Dzięki - odrzekła zdyszana - lata ciężkich treningów.
- Gratuluję!
- Jeszcze raz serdeczne dzięki. Jestem taka szczęśliwa! Za rok wyjeżdżam do Montrealu.

Jednak Romea nie wiedziała co przez ten rok ją spotka ani też co się stanie w Montrealu.

Tymczasem matka Juliana Eugenia znalazła w biurku syna list

"Drodzy rodzice!

Wyjechałem w daleką podróż. Nie martwcie się o mnie jestem bezpieczny.

Gdybyście wiedzieli o mojej podróży wcześniej to dalibyście mi ochronę a tego nie chciałem. Chciałem poznać świat i przeżyć trochę przygód jak każdy młody człowiek.

Wiedziałem też że moglibyście się nie zgodzić na moją podróż. Chcę być niezależny poużywać życia, znaleść miłość... A moje życie to wciąż nakazy i zakazy co wolno a czego nie i to wszystko dla dobra królestwa. Nie wiem kiedy wrócę. Może nigdy a może wtedy kiedy będę już potrzebny?

 

Wasz kochający syn i następca tronu

Julian"

Eugenia była przerażona. Julian był jedynym synem Rodolphe a więc jedynym dziedzicem tronu. Nie mogła pozwolić aby jej syn i nadzieja dynastii - Julian hulał sobie ot tak i jeździł po świecie. Poprosiła doradców męża o to by mógł przyjąć ją na prywatną audiencje (Rodolphe miał ponad 40 żon ale w tym opowiadaniu wymienie tylko Eugenie). Rodolphe zgodził się ją przyjąć.

- Słucham droga żono - (Rodolphe mówił tak do Eugenii bo urodziła mu syna).
- Sułtanie, twój syn Julian wyjechał w podróż nie zawiadamiając nas. Nikt nie wie gdzie się znajduje ani co się z nim dzieje.
- Hmmm...- zastanowił się. - Rozumiem.
- To jedyne co po nim zostało - i Eugenia pokazała list.
- Nasz syn chce być niezależny tak? Zakazy i nakazy, hę? Dla dobra królestwa? Jak on mógł przecież ja... Au.

Rodolphe miał kłopoty z sercem. Każde zdenerwowanie mogło mu zaszkodzić.

- Co się dzieje Panie? Znów serce?
- Milcz kobieto! Kajetan! Wezwać Kajetana!

Kajetan był nadwornym lekarzem.

Wracając z powrotem do Juliana i Romy...

- Może jutro pokaże Ci Paryż? - zapytała Romea Juliana
- Ja już zwiedziłem trochę Paryża...
- Ale to zwiedzanie będzie inne... Miasto pokaże Ci ładna dziewczyna. Zwiedzisz miejsca do których przewodnik Cię nie zaprowadzi a nawet jeśli to chłodno tylko opowie o pokazywanym miejscu.
- Dobrze, zgoda.

Następnego dnia Romea rozpoczęła z Julianem zwiedzanie Paryża. Byli na wieży Eiffla na Polach Elizejskich, byli w kinie, w teatrze (akurat trafili na sztukę "Romeo i Julia"), w restauracji i w wielu sklepach a później Romea pokazała Julianowi Pałac Elizejski i OGRODY PÓL ELIZEJSKICH a także PARK MONCEAU i OGRÓD LUKSEMBURSKI, POLE MARSOWE (Champ-de-Mars), ALEJĘ ŁABĘDZI (Allee des Cygnes), FARMĘ GEORGES-VILLE, KRÓLEWSKI OGRÓD WARZYWNY (Potager du Roi), PARK DE LA VILLETTE, LASEK VINCENNES, PRE-CATELAN I OGRÓD SHAKESPEARE'a, PARK DE BELLEVILLE a także Katedre Notre Dame. Kiedy weszli do katedry Romea była oczarowana jej pięknem a czarne oczy Romy błyszczały jak rozżarzone węgle. Kiedy ocknęła się z szoku i z podziwu rzekła do Juliana.

- Jak tu pięknie! Zawsze czytałam o tym miejscu ale nigdy tutaj nie byłam. Wiesz że tutaj rozegrała się tragiczna miłość Dzwonnika Quasimodo do cyganki Esmeraldy która została powieszona a potem Quasimodo znika. Niespełna dwa lata później w podziemiach Montfaucon, gdzie składano ciała straconych, zostają odnalezione szkielety Esmeraldy i Quasimoda. Powieść napisał Victor Hugo.
- Jesteś bardzo mądra.
- Rodzice dbali o moje wykształcenie. Poza tym Paryż jako miasto bardzo mnie fascynuje.
- Może można wejść na dzwonnice katedry Notre-Dame?
- Nie wiem. Ale możemy wejść tam potajemnie.
- Jak to?

Julian nie otrzymał odpowiedzi ponieważ Romea pociągnęła go za rękę i pobiegli w stronę dzwonnicy. Kiedy weszli po wielu stromych schodach na dzwonnice Julian stanął za Romeą i ją objął. Ona nie zareagowała. Wpatrywała się tylko w cudowny widok jaki przed sobą widzieli. Potem Romea i Julian poszli nad Sekwanę. Patrzyli na wspaniałą panoramę Paryża. Ich śmiech radość i głosy wznoszące się i opadające jak fale oceanu, jak spokojny oddech cudownego noworodka spoczywającego w ramionach matki jak przypływy i odpływy samego życia słyszał cały Paryż.

Kiedy tak Romea i Julian zwiedzali miasto Romea miała ze sobą aparat fotograficzny i robiła sobie i Julianowi wspólne zdjęcia. Byli tacy szczęśliwi.

 

Później Romea i Julian zaczęli się spotykać. Najczęściej spotykali się na mieście kiedy to Romea grała na gitarze. Julian był bezgranicznie zakochany w Romie. Romea jednak nie była pewna swoich uczuć. Nie wiedziała co myśleć o nowo poznanym mężczyźnie. Znała go dopiero od kilku dni. Pokazała mu miasto, on był na jej turnieju łyżwiarstwa - nie mogła ot tak zaprzepaścić takiej znajomości.

3 miesiące później...

- "Łyżeczka odwagi słodzi filiżankę życia" - pomyślała Romea nie śpiąc w nocy i widząc przez okno jak na niebie cicho migała zorza polarna, tańczące i sunące smugi czerwieni i zieleni - magiczne i wieczne. - Chodzi o to by być gotowym otwartym i chętnym, zawsze chętnym do przyjęcia miłości.

Kiedy zdecydowała porwać się wirowi miłości Julian zaprosił Romeę do parku. Kiedy Romea napawała się pięknem słonecznego światła tańczącego w kryształowych konarach drzew Julian zdecydował się powiedzieć prawdę o swoim pochodzeniu.

- Romeo wiesz ja... Nie jestem tym za kogo mnie uważasz.
- Nie rozumiem o czym mówisz Julianie.
- Ja jestem księciem i następcą tronu Turcji. Nie jestem kimś zwyczajnym mój ojciec jest sułtanem.
- Sułtani mają wiele żon a skoro ty...
- Nie zrozum mnie źle. Ja przed Tobą nie miałem żadnej kobiety nie tylko w kwestii... no wiesz.
- Więc jak mam to rozumieć?
- Kocham tylko Ciebie.
- Kochasz mnie?
- Tak kocham Cię Romeo.
- Wiesz ja Ciebie też. Chociaż nie wiem czy to jest miłość.
- Nie przeszkadza Ci moje pochodzenie?
- Może troszeczkę... Byłabym zazdrosna o pozostałe żony.
- Gdybyś dała mi syna to może nie potrzebowałbym więcej żon... Ale pamiętaj - kocham tylko Ciebie.

Romea i Julian kilka dni się nie spotkali. Romea była pełna wątpliwości. Nie wiedziała co myśleć - miała mętlik w głowie. Z kolei Julian miał wyrzuty sumienia bo może stracić miłość swojego życia chociaż z drugiej strony musiał wyznać ukochanej prawdę. W końcu Julian zadzwonił do Romy

- Halo, Romeo?
- Tak Julianie?
- Chyba masz wątpliwości co do mnie? Nie mylę się?
- Wiesz, no...
- Mam dla Ciebie propozycję : może pojedziesz ze mną do Turcji i poznasz moich rodziców? Zapoznałabyś się z moim krajem.
- Nie wiem co powiedzieć...
- Zgódź się, proszę...
- A co będzie jak źle mnie potraktują?
- Wyjadę z Turcji na zawsze zmienię nazwisko i zostanę twoim mężem.
- A moi rodzice?
- Nie muszą wiedzieć.
- Dobrze zgadzam się. Kiedy wyjeżdżamy?
- Za tydzień. Przygotuj się dobrze. Kup kilka saree w różnych kolorach.
- Na ile dni wyjeżdżamy?
- Na 3 dni

Kiedy już wszystko było przygotowane Romea i Julian wylecieli pierwszym samolotem z Francji do Turcji. Kiedy dotarli na miejsce służba i doradcy ojca przywitali go z należytymi honorami.

- Witamy drogiego nam księcia Juliana! - krzyczęli

Kiedy Eugenia to usłyszała nie mogła się nadziwić - jej syn wrócił! Pobiegła szybko do jednego z doradców męża i rzekła :

- Przekaż sułtanowi że Julian wrócił

Tymczasem na zewnątrz Julian powiedział do służby i doradców :

- Proszę traktować tę kobietę jako mojego honorowego gościa
- Ależ książe! - rzekł oburzony doradca
- To rozkaz! - odrzekł Julian
- Tak jest! - usłyszał hóralną odpowiedź Julian.
- Mój syn wrócił? - Rodolphe był bardzo zdziwiony - będę go teraz potrzebował...
- Sułtanie twój syn wrócił z jakąś kobietą i każe aby traktować ją jako honorowego gościa. - rzekł doradca
- Kobietę?
- Tak jakąś francuzkę.
- Nigdy nie traktowaliśmy kobiet jako honorowych gości więc i teraz tak nie będzie! Wezwij tu proszę mojego syna! - Krzyczał Rodolphe.
- Ale Panie...
- Wyjdź i sprowadź mi tutaj Juliana!
- Oczywiście...

5 minut później...

- Julianie...
- Tak ojcze?
- Słyszałem że sprowadziłeś tutaj jakąś kobietę - Rodolphe starał się mówić spokojnie - francuzkę...
- Tak, przedstawiam Ci właśnie Romeę. Jest moją narzeczoną.
- Narzeczoną? To niedorzeczność! Ta kobieta nie zasługuje na Ciebie. Ty jesteś księciem...
- Tak, tak wiele lat mi to powtarzałeś ale mam już tego dość! Chcę sam za siebie decydować!
- Nie możesz, kraj nie pozwala...
- Tak, kraj nie pozwala - jak zawsze!
- Ja nie mam nic do tej dziewczyny... - rzekła Eugenia
- Milcz kobieto! - krzyknął Rodolphe - To ja tutaj decyduje! Au! Lekarza! Kajetan! Wezwać Kajetana! I widzisz do jakiego stanu mnie doprowadzasz?!
- Drogi sułtanie daj spokój - rzekła Eugenia
- Powtarzam milcz kobieto! Au! No co z tym Kajetanem!

Romea wybiegła z płaczem. Nie spodziewała się tak złego przyjęcia. Julian wybiegł za nią. Rodolphe wciąż jeszcze krzyczał. Julian rzekł :

- Przepraszam ja...
- Ja już mam tego dość! - przerwała mu Romea.
- Posłuchaj wytłumaczę Ci...
- Nic nie tłumacz. Ja wyjeżdżam.
- Proszę Cię nie rób tego. Wydam na twoją cześć przyjęcie ale proszę zostań. To tylko trzy dni.
- Dobrze. Tylko proszę nie każ mi znosić kolejnych upokorzeń ze strony twojego ojca.
- Spróbuje. Zaczekaj...

Julian poszedł po jednego z doradców ojca i po jednego sługę.

- Zróbcie przyjęcie na cześć mojej przyszłej żony Romy. Na stole proszę rozłożyć adamaszkowy obrus. Jedzenie i napoje mają być takie jak zwykle lecz bardziej wykwintne. Zrozumiano?
- Oczywiście książe, oczywiście. Kiedy?
- Jutro.
- Rozumiem - rzekł doradca - a czy nie musi książe się porozumieć z ojcem?
- Nie muszę.

Następnego dnia tak jak Julian rozkazał zrobiono przyjęcie na cześć Romy. Na stół podano wino z czarnego bzu oraz inne wykwintne potrawy i trunki. Kiedy Romea weszła do komnaty jej postać spowita była w pachnącym obłoku róż i lawendy. Wszyscy byli tą zjawiskową kobietą zachwyceni oprócz sułtana który rzucił :

- Nadawałabyś się na nałożnice bezwstydnico!
- Julian wstał wziął Romeę za rękę i doprowadził do stołu. Usiadła obok niego.
- Czuję się niepewnie... - wyszeptała do Juliana - i niezręcznie...
- Spokojnie, nie przejmuj się uwagami ojca

I Julian zastukał w kieliszek.

- Przoszę mnie posłuchać. Zebraliśmy się tutaj aby uczcić pobyt mojej narzeczonej w moim kraju. Ona dopiero poznaje nasze zwyczaje więc...
- Dosyć synu! Czemu odstawiasz tę szopkę!
- Panie, przestań - szepnęła łagodząco Eugenia.
- Milczeć! To ja rządze w tym królestwie i...
- Dosyć ojcze! Mam prawo wydawać przyjęcia kiedy zechce i niezależnie z jakiej okazji.
- Potem ludzie będą plotkować o tobie drogi sułtanie - szeptała Eugenia
- Nie, będą plotkować o moim synu który prowadza się z ladacznicą z Paryża.
- Proszę mnie więcej nie obrażać! - krzyknęła Romea. - Nie mam zamiaru znosić aż tylu upokorzeń. Mam dość!

Odrzuciła serwetkę i wyszła. Julian wybiegł za nią.

- Kochanie...
- Nie mów do mnie kochanie. Wyjeżdżam
- Proszę nie rób tego! Jak chcesz wyjedziemy razem.
- Dlaczego pozwalasz aby twój ojciec zrównywał mnie z błotem?
- Zrozum ja nie mam tutaj wolnej woli to wszystko jest...
- Tak, tak wszyscy zarządzają tobą i będą zarządzać do końca życia! Ja w każdym razie mam dość!
- Kochasz mnie?
- Tak.
- Ja ciebie również. Zrozum nasza miłość zniesie wszystko. Wyjeżdżamy jeszcze dzisiaj.

Rodolphe wykrzykiwał jeszcze wiele różnych obelżywych rzeczy pod adresem Romy i swojego syna Juliana. Julian znów zostawił list.

Wyjechałem. Jeśli wyślecie za mną ochronę do Paryża to osobiście się nimi zajmę że nie wrócą żywi. Dajcie mi spokój! Już nigdy nie wrócę.

 

żegnajcie na zawsze. Wasz syn Julian

 

Potem Romea i Julian złapali pierwszy samolot do Paryża i odlecieli. Teraz czekało ich tylko spotkanie z rodzicami Romy.

Kiedy Romea i Julian odpoczęli po podróży, po trzech dniach Romea zaprosiła Juliana na obiad do swoich rodziców.

- Julianie poznaj moją mamę Hiacyntę, ojca Hiacynta i siostrę Teodorę. Mamo tato to jest Julian. Mój narzeczony i książe Turcji
- Miło mi Państwa poznać - rzekł Julian
- Nam również miło Pana poznać - odrzekła Hiacynta
- Mama jest krawcową, tata inżynierem a siostra zakonnicą. Tylko przyjechała na kilka dni z wizytą - wtrąciła Romea
- Rozumiem. Czy mógłbym skorzystać z łazienki?
- Ależ oczywiście Julianie, tędy... - wskazała Romea.

Kiedy Julian wyszedł Hiacynt rzekł :

- Ten Julian nie jest dla Ciebie dobrą partią.
- Miłość nie wybiera - wtrąciła Teodora.
- Tak to prawda ojcze, miłość nie wybiera - odrzekła Romea przyznając racje Teodorze.
- Nie pozwolę aby książe Turcji - kraju zniewolenia kobiet zniszczył twoje życie i karierę.
- Karierę? To wy chcieliście abym robiła karierę od najmłodszych lat. Ja nie chcę takiego życia.
- A chcesz być zniewolona przez męża?
- Przynajmniej bym go kochała.
- Ale zrozum córko - zaczęła Hiacynta

Wtedy do pokoju wszedł Julian. Hiacynta szybko zmieniła temat

- To ja nastawię obiad - i powiedziawszy to poszła do kuchni

Hiacynt usiadł za stołem i zapytał :

- To jakie masz zamiary wobec naszej córki?
- Opuściłem Turcję pół roku temu. Tydzień temu ja i Pańska córka byliśmy w Turcji aby Romea poznała moich rodziców.
- Byłaś w Turcji córko? - Zapytał władczo Hiacynt
- Tak byłam.
- Nic nie mówiłaś - rzekła Hiacynta stawiając na stole żabie udka oraz Ślimaki po burgundzku.
- Wiesz mamo... Julian zabrał mnie abym lepiej mogła poznać jego kraj.
- Nie zostawiłaś nawet listu - rzekł Hiacynt - Martwiliśmy się, dzwoniliśmy.
- Francuskie telefony nie mają zasięgu w Turcji a poza tym przecież nie mieszkam już z wami.
- Ale jestem twoim menadżerem muszę wiedzieć o wszystkich twoich wyjazdach.
- Tato...

Po obiedzie Hiacynt rzekł :

Córko przejdźmy do gabinetu, musimy porozmawiać...

Kiedy Romea przeszła z ojcem do gabinetu Hiacynt zamknął drzwi i rzekł :

- Za pół roku wyjeżdżasz do Montrealu na międzynarodowe zawody w łyżwiarstwie...
- I ?
- Załatwiłem Ci tam pokój w internacie. Będziesz tam mieszkać przez 4 lata...
- Co? Tato jak możesz?! Nie możesz rozdzielić mnie z Julianem!
- Ależ mogę, jestem twoim ojcem. Chcę dla Ciebie jak najlepiej.
- A myślisz że wiesz co jest dla mnie dobre?
- Tak bo jestem rodzicem.
- Chcę być zwykłą dziewczyną i chcę kochać...
- Nie jesteś zwykłą dziewczyną a sławną łyżwiarką która nie ma czasu na miłość...
- Tato ale ja mam 22 lata... Nie chcę żyć pod presją...
- Co ten człowiek może Ci zaoferować?
- Spokój i miłość.
- Spokój będąc sułtanem? Będzie miał 40 żon, będzie rozwiązły i władczy. Nie da Ci spokoju dopóki nie urodzisz mu syna.
- On nie będzie sułtanem. Zrezygnował z bycia księciem na rzecz miłości do mnie...
- To tylko bajki które Ci opowiada.
- Tato...
- Zrozum córko.
- Muszę już iść. Julian na mnie czeka.

Kiedy Romea z Julianem wyszła z domu rodziców rzekła :

- Może pójdziemy do ogrodu Szekspira?
- Chyba jesteś smutna skoro o to pytasz?
- Wiesz muszę Ci coś powiedzieć a wolę zrobić to właśnie tam...

Kiedy przybyli na miejsce Romea chwyciła Juliana za ręce i rzekła :

- Kochanie... Kiedy wyjadę do Montrealu tata załatwił mi czteroletni pobyt w internacie...
- Pojadę z Tobą nie martw się.
- Mam nadzieje.
- Odprowadzę Cię do domu.

Po odprowadzeniu Romy do domu Julian wrócił do hotelu. Czekał na niego recepcjonista.

- Proszę Pana proszę poczekać...
- Słucham?
- Ten list przyszedł do Pana z ambasady.
- Rozumiem, dziękuje.

Julian wszedł do pokoju i otworzył kopertę.

Julianie,

 

Twój ojciec Rodolphe zmarł. Ty jesteś jedynym spadkobiercą tronu.

Twoje siostry Arletta i Aurora nie mogą objąć władzy w królestwie.

Proszę Cie wróć do nas. W naszej rodzinie nie będzie już tyranii.

Wróć synu, nawet z Romeą. Napewno będzie wspaniałą synową.

Proszę wróć mimo wszystko.

 

Kochająca matka Eugenia

 

Julian był w szoku. Później zadzwonił do Romy

- Kochanie może spotkamy się w Katedrze Notre Dame?
- Teraz z kolei to ty jesteś smutny, nie mylę się?
- Muszę Ci coś powiedzieć ale to nie jest sprawa na telefon.
- Rozumiem. Już biegnę.

Kiedy Romea dobiegała do schodków katedry Julian już na nią czekał na ostatnim najwyższym stopniu. Romea wbiegła na schody. Julian zatrzymał ją i rzekł :

- Wejdźmy do środka...

Kiedy weszli do katedry Julian mocno objął Romeę.

- Muszę wyjechać...
- Co?
- Mój ojciec zmarł i muszę objąć władzę w królestwie
- Od kiedy?
- Matka pisała że jak najszybciej.
- Proszę nie wyjeżdżaj teraz...
- Ale...
- Poczekaj te pół roku zanim ja wyjadę...
- Posłuchaj byłem tyle czasu we Francji że teraz czas abyś ty chociaż pół roku była w Turcji. Ja obejmę tron ale będziesz moją faworytą...
- Ale...
- Potem wyjedziesz a później będziesz mogła wrócić...
- Nie...

Romea uwolniła się z objęć Juliana i wybiegła. On pobiegł za nią.

- Zaczekaj ukochana...

Kiedy dobiegł do niej złapał ją za rękę.

- Zaczekaj... - mówił zdyszany.
- Na co mam czekać? Kiedy z Tobą wyjadę będę znów upokarzana przez inne osoby z twojej rodziny...
- Ale matka Cię zaakceptowała. Napisała nawet że będziesz wspaniałą synową
- Nie mogę Julianie.
- Dlaczego?
- A moja rodzina?
- Zobaczą jak to jest kiedy przez głupotę można kogoś stracić.
- Nie mogę wyjechać...
 - Proszę...
- Jak myślisz czy jak wyjadę z Tobą to wszystko się zmieni? Tata zapisał mnie do internatu w Montrealu i...
- Ciiiii....
- Co?
- Spokojnie maleńka, wszystko się ułoży.
- Nagle zadzwonił telefon
- Córko? To ja twój ojciec - zaczął Hiacynt
- Tak ojcze?
- Zmieniłem termin twojego wyjazdu do Montrealu i pobytu w internacie.
- Nie rozumiem.
- Wyjeżdżasz jutro. Załatwiłem Ci pracę kelnerki aż do twoich mistrzostw w łyżwiarstwie. Naukę w internacie zaczynasz za miesiąc.
- A co potem? - Zapytała z przerażeniem Romea.
- Potem będą mistrzostwa i dalsza nauka.
- Dlaczego mam wyjeżdżać jutro?
- Ponieważ załatwiłem Ci na ten miesiąc naukę łyżwiarstwa figurowego. Będziesz uczyła grupkę dziewcząt. Potem rozpoczniesz pracę jako kelnerka. To ustalone.
- Ustalasz coś za moimi plecami?
- Córko...
- Tato zrozum ja mam swoje życie i...
- Pamiętaj że jestem twoim menadżerem.
- Rozumiem. Dzięki za wiadomość.

Kiedy odłożyła słuchawkę zaczęła :

- Widzisz obowiązki wzywają...
- Jakie obowiązki?
- Mój ojciec już zaplanował mi życie. Wyjeżdżam jutro do Montrealu.
- W takim razie ja zarezerwuje na jutro bilet do Turcji... Myślałem że przez te pół roku będziemy szczęśliwi...
- Będę uczyć łyżwiarstwa jakieś dziewczynki a potem będę kelnerką i będę się uczyć w internacie.

Następnego dnia Romea i Julian spotkali się na lotnisku.

- Jesteśmy na rozstaju dróg moja piękna i wyśniona Romeo.
- Och, Julianie...
- Przecież Cię kocham nad życie. Ta która mi jest zakazana a przeze mie uwielbiana...
- Julianie przestań - Romea wyglądała na speszoną
- Dlaczego peszą Cię moje wyznania?
- Nie mogę znieść myśli że musimy się rozstać.
- To bolesne... To cierń który rozdziera nas na wskroś.
- Odejdź Julianie. Nie chcę dłużej cierpieć.
- Ukochana...

I kiedy Julian wypowiedział te ostatnie słowa Romea puściła jego rękę i wybiegła z płaczem. Jej oczy zalała mgła łez ale musiała przecież iść do kontroli bagażu więc pobiegła do toalety aby się odświeżyć. Juliana bardzo bolało wtedy serce i do końca życia cierniowy ból lub ból kłujących róż nigdy go nie opuścił. Kiedy wrócił do Turcji objął tron. Był bardzo nieszczęśliwy. Dopóki pamiętał jej wspaniały wizerunek przywołał dworskiego malarza Jeremiasza aby ten namalował jej portret z opowieści jaką przekazał mu Julian. Julian później kazał powiesić jej obraz w swej alkowie.

Romea najpierw była nauczycielką łyżwiarstwa a później została kelnerką. Nie miała łatwego życia. Trudno jej było ukoić ból po stracie ukochanego. Kiedy została kelnerką to nie w renomowanej restauracji jak myślała ale w pospolitym montrealskim barze. Każdy mógł ją wykorzystać, uderzyć itp. Kiedy wchodziła do pokoju w internacie wyjmowała zdjęcia które zrobiła gdy zwiedzała z Julianem Paryż. Bardzo tęskniła za Julianem. Później Romea wygrała mistrzostwa świata ale nie cieszyło ją to. Tallula koleżanka Romy z pokoju mówiła jej wiele razy że nie ma co tęsknić za czymś co minęło bezpowrotnie. Jednak Romea jej nie słuchała. Późniez w rozpaczy zaczęła spotykać się z mężczyznami tworząc związki bez przyszłości. Ojciec w ogóle się nią nie interesował. Potem po wielu miesiącach pracy w barze zaszła w ciąże. Nie wiedziała jednak z kim bo w barze pojawiało się wielu meneli którzy ją wykorzystywali a poza tym też miała wielu mężczyzn. Kiedy skończyła szkołę zakończyła karierę łyżwiarską i próbowała z czegoś wyżyć.

Tymczasem Julian porywał się do małżeństw bez przyszłości. Miał wiele kobiet ale tylko dwie urodziły mu synów Jowita Dymitra a Sara Teofila.

Romea później wróciła do Paryża. Jej rodzice już nie żyli. Czuła żal do nich i do siebie ale uwolniła się z tyranii kariery. Romea urodziła bliźniaczki Arlettę i Aurorę.

Julian opowiadał swoim synom że przeżył tylko jedną jedyną miłość w życiu - kochał Romeę a Romea opowiadała swoim córkom o Julianie.

Wiele lat później kiedy dzieci Romy i Juliana już dorosły Julian pojechał ponownie do Paryża. Przechodził właśnie koło Katedry Notre-Dame kiedy spotkał Romeę.

- Romeo, ukochana!
- Julian? Czy to naprawdę ty?
- Tak to ja. Co u Ciebie?
- Życie przeleciało mi przez palce. Przeżyłam wiele cierpień. Ale za to mam dwie wspaniałe córki.

- Wyszłaś za mąż?
- Nie... Wiesz pracowałam w barze, byłam wykorzystywana a poza tym chciałam ukoić ból po stracie ciebie i... pakowałam się w związki bez przyszłości.
- Na 15 żon tylko dwie urodziły mi synów.
- Ożeniłeś się aż tylkokrotnie?
- Też chciałem ukoić ból a poza tym musiałem mieć żonę aby mieć męskiego potomka.
- Rozumiem. Wiesz że mam jeszcze fotografie z okresu gdy ty tutaj przyjechałeś i zwiedzaliśmy miasto?
- Naprawdę? Ja nie miałem ani jednego twojego zdjęcia ale kazałem namalować twój portret - oczywiście z podpisem.

- Och, jakie to miłe...
- A jak tam twoja kariera łyżwiarska?
- Zrezygnowałam... Za duża presja.
- A twoi rodzice?
- Już nie żyją.
- Przykro mi.
- A twoja matka?
- Ma 80 lat i jest schorowana.
- Uhm.
- Może byśmy spróbowali odbudować naszą miłość?
- Julianie to już nie ma sensu. Mamy dorosłe dzieci a ty masz 15 żon...
- Mogłabyś być 16. Przepraszam za okoliczności chciałem abyś była moją jedyną żoną ale to się nie udało.
- Niestety nic się już nie da zrobić. Czas zrobił swoje i mimo że się kochamy...
- Nadal mnie kochasz tak jak ja Ciebie?
- Ależ oczywiście Julianie.

Przytulili się ostatni raz do siebie i ucałowali. Odeszli oboje w milczeniu wiedząc że się nigdy już nie ujrzą. Jednak połączyła ich wieczność mimo że nie odważyli się być razem za życia. Umarli tego samego dnia, miesiąca i roku. W testamencie Julian napisał że chce spocząć obok Romy. I tak się stało. Na cmentarzu przy katedrze Notre-Dame postawiono im wspólny grobowiec. Potem władzę w Turcji przejął Dymitr (wyglądem przypomina Justina Bieber'a) pierworodny syn Juliana.

Z tego opowiadania można wyciągnąć wiele wniosków ale najważniejszy jest jeden : To właśnie może osiągnąć miłość - ukoić duszę, otworzyć serce, złagodzić ból istnienia.

Koniec.

 


Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
redakcja_epika   |18.04.2010-12:07:13
avatar Powieść "Roman i Julia" też była...
Chociaż z drugiej strony podobno wszystko już było.
Sugerowałabym poprawić czasy. Narrator zdaje się zapominać chwilami czy ma się wyrażać w czasie teraźniejszym czy przeszłym.
Można by też popracować nad bardziej życiowymi dialogami.
Pozdrawiam
B.W.
Krupa  - :(   |18.04.2010-17:17:07
avatar Dziękuje za sugestie jednak myślę że dialogi są dobre. Czasy też są odpowiednie. A te błędy stylistyczne? Każdemu się zdarzają. Jeżeli nie podobają się Pani (Panu) moje teksty to proszę ich nie czytać. Pozdrawiam
redakcja_epika   |18.04.2010-17:46:26
avatar Pani Kasiu!
Komentując tekst nie mam na celu zdyskredytowania pani twórczości. Takie są prawa portali literackich.
Nie nakazuję, a jedynie sugeruję. Pani jako osoba świadoma może się zastosować, albo po prostu dalej robić swoje.
Jeśli chodzi o czytanie tekstów to tak się składa, że muszę je czytać, chociaż czasami...
Pozdrawiam i życzę wielu ciekawych pomysłów:)
B.W.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

Poprawiony (wtorek, 09 marca 2010 17:08)