Przegląd tekstów
Szukaj na Lubie Pisac
Menu Autora
Logowanie

STOP WULGARYZMOM

Lubię Pisać 
jest organizatorem akcji:

 
STOPWULGARYZMOM!

Teksty zawierające "twarde" wulgaryzmy, są oznaczane znakiem ostrzegawczym
UWAGA !
WULGARYZMY
 
uwaga_na_wulgaryzmy

STOPwulgaryzmom.pl
 

Statystyka
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj289
mod_vvisit_counterWczoraj1648
mod_vvisit_counterTen tydzień5888
mod_vvisit_counterTydzień temu15626
mod_vvisit_counterten miesiąc18113
mod_vvisit_counterpop. miesiąc114334
mod_vvisit_counterWszystkich1316325

Dziś: 09 Wrz 2010 05:39
w czytelni :

Teraz czytanych artykułów: 53

Wyszukaj w sieci
Przegląd sekcji >> Nowela >> Tam...

PostHeaderIcon Tam...

Tam...


 

   Serce puka cicho w ciele. Serce nie rozumie, co się dzieje, nie jego to rzecz rozumieć. Chce wyrwać się z klatki żeber i biec tam, gdzie szczęście. Gdzie miłość. Tam, gdzie jest człowiek, który to wszystko dawał. Tamten człowiek...

   Serce mocniej uderza i wypływa zeń strużka tęsknoty. Krąży wraz z krwią w żyłach, wypełnia ciało i uchodzi na zewnątrz. W świetle żarówki osłoniętej zielonym kloszem, wije się na spódnicy smutnej, młodej kobiety. Tu na tym podołku ktoś składał swoją głowę, ale teraz już tej głowy nie ma, gdzie ona jest? Tęsknota wije się dalej, niczym wstęga owija się wokół łydki kobiety. Tu były czyjeś dłonie, gdzie one teraz są?

   Z każdym uderzeniem serca tęsknota powiększa się i umacnia. Jest silna, może szukać długo i daleko. Oto właśnie przemyka po eleganckiej kanapie, po czym hyc! Umyka z saloniku do sypialni. Mrucząc rozkosznie wije się na łóżku, ale po chwili ucieka, jakby przepłoszona. Tu były dwa ciała w miłość połączone, już ich nie ma. Dlaczego?

   Tęsknota biegnie dalej. Na krześle przy kuchennym stole zwija się w kłębek niczym kot. Ale krzesło jest zimne, dawno nikt przy nim nie siedział z kubkiem gorącej kawy w jednej dłoni i poranną gazetą w drugiej.

   Ucieka z mieszkania, podskakując na starych drewnianych schodach. Zostały jeszcze na nich ślady butów, których właściciel przechodził tędy codziennie, aby w końcu zostać tu na dłużej. Bo przecież nie na stałe-bo przecież go nie ma... Gdzie on jest, gdzie?

   Schody się kończą, tęsknota wypada na chłodny wieczór oświetlony lampą księżyca. W jego świetle obserwuje pewną parę, która przybliża się do siebie po takiej nici jak ona sama. Czuje, że musi stamtąd uciekać, dalej przed siebie brukowaną uliczką. mija kamienice, sklepy, kawiarnie.

   Wciska się pod próg jednej z cukierenek. Pachnie jeszcze ciastkami i czekoladą, ale nim już nie. Wraca na ulicę, zagląda do kałuż, ale nie ujrzy tam czyichś oczu. Sunie dalej lśniącym brukiem prosto w mrok.

   Napotyka na kamień, odbija się od niego i leci wysoko w górę. Leci prosto do nieba...


Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

Poprawiony (czwartek, 04 marca 2010 22:21)